27.8.2016

"Procesy starzenia mnie nie dotyczą"

 
 
 
Czesław Beer jest najstarszym nauczycielem jogi w Polsce. Uczy od prawie 50 lat. Energia i jego apetyt na życie są imponujące. Uśmiech nie schodzi z jego ust, od razu skraca dystans i nie znosi kiedy ktoś mówi do niego panie Czesławie. W jego całym życiu bardzo ważny był sport, a od prawie 50 lat jest nauczycielem jogi.
 
 
 
 

Wychował ponad setkę instruktorów. Cały czas aktywnie pracuje propagując nie tylko jogę, ale także zdrowy i naturalny styl życia. I chociaż za kilka miesięcy kończy 80 lat, wygląda i czuje się znacznie młodziej. - Procesy starzenia nie dotyczą mnie - mówi z uśmiechem.

Cztery rodzaje starości

Jak twierdzi Czesław Beer, są cztery rodzaje starzenia. Pierwszy to starzenie się psychiczne. - Jak człowiek nic się nie uczy, spędza czas na oglądaniu telewizji i na czytaniu książek, z których nic nie wynika - mówi. Kolejne to: biologiczne, gdy traci się sprawność, społeczne, gdy wymaga się czyjejś opieki, oraz ekonomiczne, jeżeli ktoś żyje z pieniędzy, które zgromadził albo z emerytury bez potrzeby zarabiania.
- Żaden z tych czterech elementów mnie nie dotyczy, w związku z czym jestem młody - podsumowuje.
W domu Czesława nie ma miejsca ani na przetworzoną żywność - lodówkę wypełniają warzywa i owoce -ani na lekarstwa. - Nie ma, nie potrzebuję. Medycyna jest bezsilna w stosunku do mnie - śmieje się.

Lata doświadczenia

Skończył Politechnikę Krakowską i Akademię Górniczo-Hutniczą jest inżynierem. Pracował w kopalni, był nauczycielem i trenerem tenisa ziemnego. Prowadził własną firmę. W latach 60., szukając odpowiednich zajęć dla swoich zawodników, usłyszał o jodze, którą wykorzystywał wówczas trener czechosłowackich szermierzy. Tenis ziemny to pierwsza dyscyplina, od której zaczęła się miłość do jogi, ale Czesław przebiegł maraton, jeździ na nartach, łyżwach, pływa, żegluje, startował nawet w amatorskich rajdach samochodowych.
- Szukałem tej dobrej ogólnorozwojówki i w literaturze obcej dopiero znalazłem trenera szermierzy czeskich - opowiada Czesław Beer. - Tam pojechałem, poznałem, troszkę mnie tam poduczył - mówi. W nauce jogi pomagała mu córka Dorota. - Ojciec gdzieś zdobył książki w obcym języku. Nie znając angielskiego próbowałam tłumaczyć te poszczególne asany ze słownikiem - wspomina Dorota Tojka.

Książki o zdrowym życiu

Miłość do sportu i jogi Czesław przekazał całej swojej rodzinie. Teraz stara się ją zaszczepić u swojego 1,5-rocznego prawnuka. Jak przyznaje Dorota i jej córka Anna, nie zdarza się, żeby Czesławowi nie chciało się wstać albo czegoś zrobić.
- Każdy wolny czas, który ma, stara się zagospodarować bardzo aktywnie - mówi o dziadku Anna. I dodaje, że gdy jej rówieśnicy czytali Harry'ego Pottera, ona dostawała poradniki żywieniowe i inne książki o zdrowym życiu. - Dostawałam stówkę za każdą przeczytaną książkę. Książka musiała być przeczytana ze zrozumieniem: musiał być zrobiony konspekt i zdanie relacji, co zamierzam z tej książki wprowadzić w swoje życie - opowiada. Zabiegi Czesława przyniosły spodziewany efekt. - Staram się żyć jak dziadek, chociaż wiele mi brakuje - mówi.

"Podobał mi się jako mężczyzna"

Tydzień Czesława jest precyzyjnie zaplanowany pomiędzy dwoma domami. Trzy i pół dnia spędza w swoim mieszkaniu w Dąbrowie Górniczej. Dużo wówczas pisze i prowadzi zajęcia. Resztę tygodnia spędza w Sosnowcu gdzie mieszka jego wieloletnia partnerka poznana podczas zajęć jogi.
- Nie tylko imponował mi jako mistrz jogowy, ale podobał mi się jako mężczyzna - mówi Barbara Srokosz. - I tak życie się potoczyło, że jego żona odeszła, Czesław został sam. I tak joga nas połączyła, tak trwamy do chwili obecnej. Jesteśmy dla siebie oddani, wszystko nas łączy - dodaje.

"Wiele zmienił w moim życiu"

Oprócz kursów wyjazdowych i pokazów Czesław co tydzień prowadzi zajęcia w centrum sportowym w Dąbrowie Górniczej. Na zajęciach zawsze jest komplet uczniów. Wszyscy potwierdzają, że ich nauczyciel dużo im daje. - Zyskałam dzięki niemu dojrzałość. Bardzo wiele zmienił w moim życiu - mówi Natalia Rybak. - 15 lat temu byłam dużo starsza niż teraz, dlatego że człowiek ćwicząc jogę młodnieje - podsumowuje Joanna Bednarczyk.
Sam Czesław przyznaje, że ze swoimi równolatkami nie ma o czym rozmawiać. - Są niezdolni do rozmowy, bo tylko o chorobach by mówili - twierdzi. Według niego ludzie roztrząsając swoje dolegliwości, pielęgnują choroby. Ostatnio Czesław propagował jogę w jednym domów spokojnej starości, czym zadziwił wielu podopiecznych. Stara się krzewić i propagować sport i zachęcać do ćwiczeń w każdym wieku.